
To był dopiero drugi występ polskiego pięściarza w wadze ciężkiej.
Były mistrz świata kategorii półciężkiej i junior ciężkiej w Newark zachował mało istotny pas international IBF, ale jego celem jest prestiżowy tytuł czempiona w królewskiej wadze.
Tomasz Adamek walczył w dystansie, nie pozwalał rywalowi na bliski kontakt. O ile w początkowej fazie pojedynku Estrada wyróżniał się aktywnością, o tyle już po trzech starciach stracił animusz. Więcej gadał, śmiał się i prowokował Polaka, niż boksował. Po każdej rundzie unosił rękę w górę w geście triumfu. Na szczęście bezskutecznie.
Kluczem do zwycięstwa Adamka okazało się bezwzględne przestrzeganie taktyki ułożonej przez Andrzeja Gmitruka. Estrada chciał pójść na wymianę ciosów; liczył na jedno uderzenie prawym sierpowym, którym miałby zakończyć pojedynek. Takie zachowanie nie zrobiło wrażenia na Adamku. Świetnie się bronił i także umiejętnie atakował.
Nokautu nie było, ale werdykt był jednogłośny: Tomasz Adamek pokonał na punkty Jasona Estradę.
Po 12 rundach walki anonsowanej jako starcie ciężkiej artylerii, sędziowie nie mieli wątpliwości. Wszyscy punktowali na korzyść “Górala”
Szacuje się, że za sobotnią walkę zarobił nawet kilkaset tysięcy dolarów. Na żywo walkę w hali Prudential Center w Newark oglądało 11 tysięcy kibiców.
| Wrzuć na Facebook |









jjjjjjjjjjjj