
Wygląda na to, że Julia Kamińska – serialowa BrzydUla – nie może znaleźć sobie życiowego partnera. Jak sama przyznała w niedzielnym programie „Duży wywiad Radia ZET” Marcina Prokopa „jest otwarta na nowe propozycje”. Zatem, panowie, kto zdobędzie serce 22-letniej aktorki?
Przypomnijmy, Julia Kamińska przeprowadziła się w zeszłym roku do Warszawy, co z pewnością ograniczy pulę przyszłych adoratorów. Tylko, czy BrzydUla w ogóle znajdzie czas na miłość? Obecnie gra w Teatrze Komedia w sztuce „Podwójna rezerwacja”, a już szykuje się do kolejnych ról filmowych.
W jednej z nich ma zagrać postać, jak sama określa, „negatywną”, „donoszącą” i „zdradzającą głównego bohatera”.
Dobrze, że to tylko film…
Obszerne fragmenty wywiadu Julia Kamińskiej – serialowej „BrzydUli” – wyemitowanego 17 stycznia br. w programie Marcina Prokopa „Duży wywiad Radia ZET”
M.P.: Czy żal Ci się żegnać z rolą „BrzydUli”? Czy z ulgą i oddechem szczęścia przyjęłaś koniec serialu?
J.K.: Ja już miałam tak dość, po 16 miesiącach pracy w takim tempie, że przyjęłam koniec zdjęć naprawdę z wielka ulgą – aczkolwiek po tygodniu nie mogłam już odnaleźć się u siebie w domu, bo nie wiedziałam, dlaczego nie muszę wstawać o 5 rano, dlaczego nie muszę uczyć się jakiś nieprawdopodobnych ilości tekstu i teraz trochę mi tego brakuje?
M.P.: …ale wstawanie o 5 rano, po co to było potrzebne, ile czasu spędzałaś na planie?
J.K.: Dwanaście godzin. Ponoć więcej.
M.P.: Czyli ciężka „harówa”?
J.K.: No tak. Tak jak w fabryce. Nawet przez chwilę mieliśmy na hali taki dzwonek, który sygnalizował początek i koniec sceny. To już w ogóle wyglądało zupełnie jak produkcja taśmowa…
M.P.: To gdybyś mogła teraz, z perspektywy czasu, zrobić bilans tej roli-tych kilkunastu miesięcy, co Ci ta „Brzydula” dała, a co Ci odebrała?
J.K.: Ja się bardzo dużo nauczyłam pod względem zawodowym. To znaczy, potrafię płakać na zawołanie, co zawsze było problemem. A tutaj nie miałam wyboru(…) A czy ta praca coś mi zabrała? Anonimowość – to na pewno. Teraz w moim życiu dzieje się po prostu dużo więcej(…)
M.P.: Powiedziałaś o tym, że chyba największym minusem pracy przy „Brzyduli” (…) była utrata prywatności, utrata anonimowości. Jak się objawia ta utrata w codziennym życiu?
J.K.: Nie chciałabym mówić w ten sposób, że jest to bardzo dolegliwe(…) Jednak w większości przypadków jest to po prostu miłe(…) Byłoby [jednak] fajnie, gdyby wszyscy wiedzieli jak ja mam naprawdę na imię. A nie – Ula (…) już mnie to powoli zaczyna denerwować.
M.P.: Powiedziałaś, że kiedy przyjechałaś do Warszawy, żeby zagrać w (…) serialu [„BrzydUla”], to poczułaś się taką zagubioną owieczką w wielkim mieście, to prawda?
J.K.: Trochę tak. A najbardziej czułam się tą zagubioną owieczką, kiedy próbowałam wydostać się z podziemi w Centrum(…) Do tej pory nie jestem wstanie wyjść tym wyjściem, którym mam zamiar wyjść(…).
…
M.P.: A twoje pierwsze zderzenie z tym światem show biznesu od środka… Świat, o którym się mówi, że jest pełen podstępnych, złych ludzi, ostrych balang, pełen narkotyków i nie do końca gry fair(…)?
J.K.: Ja tego może nie dostrzegam, bo też nie jestem osobą ani specjalnie imprezującą ani przejmującą się takimi sprawami – po prostu lubię tę pracę.
M.P.: Czyli przychodzisz, robisz swoje i wychodzisz?
J.K.: Tak. Najczęściej tak. No i nie biorę narkotyków!
M.P.: A co Twoi rodzice pomyśleli, kiedy zakomunikowałaś im, że wyjeżdżasz na kilkanaście miesięcy do Warszawy i będziesz tam pracować po kilkanaście godzin dziennie przy filmie?
J.K.: Moi rodzice nie byli specjalnie zaskoczeni, ponieważ ja pracowałam jakby w tym zawodzie od kilku lat już wtedy. To znaczy, zaczęło się chyba od tego, że najpierw prowadziłam program w telewizji jak miałam 17 lat.
M.P.: Jaki był to program?
J.K.: „Królestwo Maciusia” (…)
M.P.: A nie mówią Ci co chwila: „Córciu, znajdź sobie jeszcze jakąś porządną pracę, taką normalną, bo to aktorstwo to dzisiaj jest, a jutro tego nie ma?
J.K.: Nie, nie mówią mi takich rzeczy. Absolutnie.
…
M.P.: Skąd się wzięło w Twoim życiu to aktorstwo, bo w Twojej rodzinie nie ma takich tradycji prawda?
J.K.: Nie, zupełnie. Ja byłam po prostu nieśmiała bardzo i stwierdziłam, że fajnym lekiem na to będzie wyjście na scenę i mówienie do ludzi, żeby jakoś przełamać swoją słabość. I tak trafiłam do Teatru Edukacyjnego Wybrzeża przy Teatrze Wybrzeża w Gdańsku. Zaczęłam najpierw chodzić na warsztaty, a potem, stosunkowo szybko, grać w spektaklach już dla takiej szerszej publiczności(…)
…
M.P.: Jaka byłaś jako nastolatka, siedziałaś na kółkach teatralnych, kiedy inni chodzili na dyskoteki?
J.K.: Tak
M.P.: Czyli byłaś takim totalnym outsiderem?
J.K.:W szkole raczej byłam totalnym outsiderem. Nosiłam długie spódnice długie włosy pofarbowane na różne kolory. (…) w liceum było już jakoś tam fajnie(…). Tam już była trochę selekcja tych dzieciaków. To znaczy już spotkałam kilkoro fajnych ludzi, którzy jakby bardziej rozumieli te moje dziwne zajawki teatralno-metalowe.
M.P.: Byłaś „metalówą”?
J.K.: Byłam(…)
…
M.P.: To jak odnalazłaś się w tym przeskoku z bycia dziewczyną gdzieś tam krążącą na marginesie, gdzieś tam odtrącaną, może nie akceptowaną przez wszystkich, do bycia gwiazdą, którą wszyscy zapraszają na wywiady, chcą na okładkach kolorowych gazet i hołubią na każdym kroku?
J.K.: Już pewnie naturalnie.
M.P.: Taka zemsta z za grobu, pod tytułem „zobaczcie, czego dokonałam”?
J.K.: Nie. Ja nie jestem osobą mściwą. Myślę sobie, że nadal jestem tą sama osobą, która po prostu nagle znalazła się tutaj w Warszawie. Zrobiła coś, o czym jest głośno z jakiegoś powodu. Nie widzę tutaj żadnej sprzeczności. Nie musiałam nigdzie przeskakiwać(…) Nie chcę udawać kogoś innego, dlatego między innymi wychodzą te akcje z tym, że ja się nie potrafię ubrać, czy że nie potrafię się zachować w jakiejś sytuacji. No to trudno. Nie zamierzam się zmieniać tylko i wyłącznie, dlatego że ktoś ewidentnie tego ode mnie oczekuje. To, że tutaj się znajduję i że wykonuję jakiś zawód nie znaczy, że mam nagle być kimś innym.(…)
M.P.: Czy zdarza Ci jeszcze się, że czasami czujesz się jak serialowa „BrzydUla”?
J.K.: Nie. Już chyba nie pamiętam w ogólne jak się Ula, bo kręciliśmy to bardzo dawno temu. Ja w ogóle nie jestem taka jak Ula. Zacznijmy od tego, że jestem zupełnie inną osobą i ona często mnie też denerwowała swoim podejściem do życia i tym, że nie potrafiła się zupełnie ogarnąć w tym swoim świecie, dlatego nie czuje się jak ula nigdy.
Kompleksy…. I scena łóżkowa
M.P.: (…) Czy wyprowadzają Cię z równowagi, czy obrażają regularne zaliczenia do najgorzej ubranych postaci w Polskim show biznesie? To stało się chyba jakimś sportem narodowym w ostatnim czasie?
J.K.: To mnie tylko i wyłącznie śmieszy, bo jeżeli ktoś się zajmuje czymś takim jak strój, co (…) wydaje mi się, jedną z mniej ważnych rzeczy w naszym życiu(…) a też lubię fajnie wyglądać, ale to że fajnie wyglądam wynika z tego że ja się dobrze z tym czuję.(…) Mam nadzieje, że ktoś się znudzi w pewnym momencie i przestaną o tym pisać.
M.P.: Czy mężczyźni, którzy mażą o spotkaniu z Tobą, i zaproszeniu cię na randkę mają słać tęskne maile i smalić cholewki czy mogą sobie darować?
J.K.: No proszę bardzo. Ja jestem otwarta na nowe propozycje.

Źródło:
Donos : Radio ZET
| Wrzuć na Facebook |








Jak sie jej tak posłucha to źle sie robi a tą końcówką dowaliła Otwarta na propozycje No Sory